pozwoleniaa

Belgia głucha na prośby. Nie zamknie wadliwych reaktorów atomowych

W pierwszej połowie stycznia jedna z komisji w belgijskim parlamencie zaprezentowała nowy plan postępowania w przypadku stopienia się rdzeni w kilku reaktorach atomowych w kraju. Zdecydowano o zmniejszeniu terenu ewakuacji do 10 kilometrów od wytypowanych elektrowni w celu uniknięcia konieczności ewakuacji jednych z najliczniej zaludnionych miast w Belgii w przypadku zagrożenia. Postanowienia wspomnianego planu uznano za nieadekwatne do możliwego ryzyka.

I oczywiście nie mówimy tu o zagrożeniu w politycznie metaforycznym sensie, którego obawiają się kraje sąsiednie, ale o realnym zagrożeniu katastrofą.

Kraje jak Holandia, Luksemburg i Niemcy wystosowały nawet prośby do belgijskiego rządu by ten natychmiast zamknął reaktory, mogące stanowić potencjalne zagrożenie. W dodatku miasto Aachen i 30 innych większych miast i regionów chcą pozwać Belgię za niedotrzymanie obietnicy zamknięcia wspomnianych obiektów.

Niemiecki rząd nie ufa już zapewnieniom Belgijskiej Agencji Bezpieczeństwa Nuklearnego (AFCN) i chce, by to agencja powołana przez niego sprawdziła reaktory pod kątem ewentualnego niebezpieczeństwa. Belgijskie władze wydają się być głuche na prośby sąsiadów.

 


Czy wiesz, że...

W ubiegłym roku Belgowie, wobec widma katastrofy nuklearnej, postanowili zaopatrzyć obywateli w tabletki jodu, który w przypadku radioaktywnego skażenia chroni tarczycę. Informację tę podał dziennik "La Libre Belgique" powołując się na informacje, przekazane przez szefową resortu zdrowia w rządzie Charlesa Michela, Maggie De Block.


 

Na początku stycznia w parlamencie zaprezentowano nowy plan na wypadek katastrofy nuklearnej. Z zawartych w nim zapisów wynika, że przewidywane pole rażenia (i zarazem obszar ewakuacji) zmniejszono do 10 kilometrów by uniknąć konieczności ewakuacji jednych z najliczniej zaludnionych belgijskich miast.

Nuclear Transparency Watch, organizacja stworzona przez europosłów różnych ugrupowań, określiła plan Belgów jako nieadekwatny i chaotyczny.

Więc co w takiej sytuacji należałoby zrobić? Nałożyć sankcje na Belgię? Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych dysponują środkami, mogącymi doprowadzić do zamknięcia problematycznych reaktorów, co z resztą zasugerował prawie milion osób w ubiegłym roku. Sąsiedzi Belgów mają prawo dbania o swoje dobro.

Tym bardziej, że w 2012 roku zauważono, że powłoka starego reaktora Tihange 2 (w Huy nad Mozą) niszczeje. Oględziny 3 lata później wykazały, iż jest na niej już kilka tysięcy drobnych pęknięć o rozmiarach do 15 cm.

Jeszcze tego samego roku w ciągu sześciu tygodni odnotowano 10 alarmów wskazujących na potencjalne zagrożenie, wskutek czego zawieszono w obowiązkach czterech członków AFCN, organizacji ds. bezpieczeństwa nuklearnego. W sumie dwa lata temu belgijskie elektrownie atomowe krócej funkcjonowały niż pozostawały wyłączone.

Źródło: Nick Meynen dla www.theecologist.org


Więcej w tym dziale:


Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.